The Duellists (1977) - honor ponad wszystko.
- Ile własniej i cudzej krwi można przelać gdy racja jest po naszej stronie?
- Jak bardzo można zaangażować się w konflikt, w którym nie wiadomo o co chodzi?
- Gdzie leży granica po przekroczeniu której przestaje być istotny powód konfliktu a sam fakt że się go toczy?
- Kiedy człowiek obowiązany jest wyciągnąć broń a kiedy nie?
Te pytania chyba stanowią drugie dno opowiadania naszego
Joseph'a
Conrad'a.
A historia przeznakomita, bo rzecz się rozbija o honor.
Dwuch huzarów w armi napoleońskiej. D'Hubert -
Keith Carradine, człowiek rozsądny, inteligentny, kulturalny i powściągliwy zostaje przypadkowo wciągnięty w niepojętą logikę honoru irytującego furiata nazwiskiem Feraud -
Harvey Keitel.
D'Hubert zmuszony dotrzymywać kroku pieniaczowi szybko przestaje mieć na uwadze niedorzeczność konfliktu i zastępuje rozsądek wszechwładnym kodeksem honorowym.
Friend:
"What was the cause of the duell?"D'Hubert:
"Call it a light cavalry skirmish... all and all far from certain myself"Adele:
"What do you mean you'd go on fighting?"D'Hubert (ranny):
"No question. It is the only honorable thing to do... Oh God... I'm going to sneeze..."Adele:
"Oh! You mustn't, come on describe honor..."D'Hubert:
"Honor...? Honor is... Honor is indescribable, unchalangable... Honor is... ah-choo!!!"Malownicze zdjęcia, przepiękne kostiumy i trzymająca w napięciu fabuła nadają filmowi
Ridley'a
Scott'a specyficzny charakter. Z jednej strony godni podziwu oficerowie najbardziej poważanych jednostek armii napoleońskiej, ludzie szlachetni. Podporządkowują, z drugiej strony, swój wysoki stan, wiedzę i rozsądek kodeksowi honoru, którego nie są w stanie nawet opisać.
Ale czy dziś spory przebiegają inaczej? Śmiertelne urazy są powodem wieloletnich konfliktów, których prawdziwą przyczyną często jest opaczne rozumienie intencji. Ktoś czegoś nie dosłyszał, pomyślał i obraził się zamiast wyjaśnić. Jak w czasach napoleońskich tak dziś honor mimo iż nadal nie podlegający dyskusji, nie możliwy do opisania i często nie wart kichnięcia rządzi nami miast rozsądku. Wspaniały film. Jeden z moich ulubionych. A jak się wybornie siekają!!!